Zdarzyło wam się kiedyś wejść do muzeum i wejść prosto w ścianę (bo myśleliście, że “za tą kotarą coś jest” i że “te okna to naprawdę istnieją”…)? Na pewno chociaż raz! A wszystko przez to, że dawni mistrzowie malarstwa, zwłaszcza niderlandzkiego, parali się praktyką realizmu doprowadzonego do granic możliwości percepcyjnych. Przedstawienia ilustrujące fałszywe kartki papieru, ptaki lub wychodzące ze ściany postaci były punktem honoru malarza, pragnącego być uznawanym za wirtuoza w swojej dziedzinie. Poza tym, nie oszukujmy się, takie wzrokowe sztuczki od zawsze były dla widzów okazją do zachwytu nad kunsztem autora, który dzięki temu mógł pławić się w samouwielbieniu.
Nie inaczej jest również dzisiaj, kiedy to na ulicach karierę robią artyści trudniący się przekształcaniem szarych chodników i deptaków w zadziwiające kompozycje, będące pułapką dla oka. Właśnie od tego sformułowania powstał francuski termin, trompe l’oeil, określający ten rodzaj malarstwa, które łudzi i omamia, dając wrażenie przestrzeni trójwymiarowej na dwuwymiarowym obrazie. Mogłoby się wydawać, że coś takiego to już przeżytek w dobie filmów 3D, ale magia przedstawienia wciąż pozostaje magiczna!
Julian Beever jest jednym z tych, którzy wciągają tłumy przechodniów w wizualną grę, tworząc trójwymiarowe opowiastki obrazkowe rysowane kredą. O ile jednak jest to dość kiczowate, o tyle technikę iluzjonistyczną wykorzystują w sposób wysmakowany i gustowny artyści zajmujący się tworzeniem aranżacji wnętrz. Mam tu na myśli przede wszystkim Deborah Bowness i Christophe’a Koziela, którzy projektują fototapety z motywami iluzjonistycznymi.
U Deborah, która swoje produkty rozprowadza niemal w całej Europie, dominują przedstawienia książek i ubrań, namalowane na tapetach. Charakterystycznym rysem jej autorskich tapet jest efekt odklejającego się od ściany papieru – to “odklejenie” to właśnie pułpka dla oka, sprytnie wykonana iluzja. Koziel wykorzystuje fototapety do oklejania drzwi. Jego dzieła są niesamowite ze względu na dostosowanie ukazywanych na nich widoków do rozmiarów danych drzwi. Dzięki temu, w wyniku interwencji fototapetowej, drzwi „znikają”, stając się schodami prowadzącymi w tajemnicze miejsca, zamkniętymi windami, zwężonymi korytarzami…
W obu przypadkach wygląda to niesamowicie, a przy okazji służy optycznemu powiększeniu pomieszczenia. Taki efekt łatwo uzyskać, dobierając odpowiednią fototapetę, np. na ścianę w przyciasnym biurze. Poza tym, taka iluzja to świetna pułapka na gości, odwiedzających Twoje mieszkanie po raz pierwszy.

Behance
Deccoria
DeviantArt
Digart
Facebook
Flickr
Pin It!
Pixers.pl
Twitter